Grzegorz Podlasiewicz

adwokat

Od trzech lat pracuję nad strategią „odfrankowienia” kredytów swoich klientów. Walczę nie tylko o spread wynikający z abuzywności, co rodzi ryzyko przeliczenia kredytów po kursie NBP, ale o nieważność klauzul waloryzacyjnych w ogóle, w tym przede wszystkim indeksacyjnej.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

UOKiK wydał stanowisko w sprawie Wyroku TSUE

Grzegorz Podlasiewicz20 stycznia 2020Komentarze (0)

W sprawie wyroku TSUE kredytobiorcy frankowi otrzymują wsparcie od Prezesa UOKiK, który to Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wydał stanowisko ws. ubiegłorocznego październikowego wyroku TSUE dot. kredytu frankowego państwa Dziubaków.

 

Stanowisko prezesa UOKiK

 „Skutki wyroku odnoszą się do każdej umowy zawierającej klauzule niedozwolone. Banki nie mogą żądać wynagrodzenia za korzystanie z kapitału w przypadku unieważnienia umowy” – wyjaśnia prezes UOKiK Marek Niechciał, cytowany w komunikacie.

„Orzeczenie C-260/18 jest istotne nie tylko w kwestii kredytów hipotecznych wyrażonych w walutach obcych, ale w każdej sprawie, w której występują klauzule niedozwolone. Ponieważ pojawiają się sprzeczne informacje – prezentowane przez media i w stanowiskach banków, urząd odniósł się do najważniejszych zagadnień wynikających z tego orzeczenia. Były one – zdaniem UOKiK – błędnie interpretowane i prezentowane” – czytamy.

„Obserwujemy i analizujemy bardzo różne wypowiedzi na temat rozstrzygnięcia TSUE. Niepokoją nas opinie i stanowiska, które są sprzeczne z wnioskami płynącymi z tego orzeczenia. Przygotowaliśmy stanowisko, które będzie istotną wskazówką dla kredytobiorców w walce o swoje prawa” – mówi prezes UOKiK Marek Niechciał.

Stanowisko UOKiK dot. wyroku TSUE w sprawie „Dziubak” – sprawdź tutaj >> LINK

Upadek umowy – tylko za zgodą konsumenta

UOKiK w swoim stanowisku stwierdził m.in. że orzeczenie TSUE ma znaczenie dla każdej umowy zawierającej klauzule niedozwolone, upadek umowy możliwy jest tylko za zgodą konsumenta. Takie rozwiązanie może być często dla niego korzystne.

Ponadto nie można uznać art. 358 par. 2 kodeksu cywilnego odnoszącego się do średniego kursu NBP za przepis dyspozytywny. Tym samym nie można stosować tego przepisu w miejsce nieważnych, niedozwolonych postanowień umów kredytowych w CHF i zastępowanie go kursem NBP. Urząd dodaje, że bankowi nie przysługują uprawnienia do żądania wynagrodzenia za korzystanie z kapitału oraz odsetek, gdy sąd unieważni umowę o kredyt hipoteczny wyrażony w walucie obcej.

Śledząc coraz częściej pojawiające się doniesienia o próbach nacisku przez banki na kredytobiorców kwestionujących ważność umów kredytowych ze względu na zawarte w nich klauzule abuzywne, nie widzę podstaw prawnych, aby były one uprawnione do żądania jakichkolwiek sum pieniężnych od swoich klientów, gdy sąd unieważni umowę. Przypominam, że przyczyną takiego orzeczenia jest stosowanie przez bank klauzul niedozwolonych, co narusza dobre obyczaje i interesy konsumentów” – uważa Marek Niechciał.

„Nie może być zgody na to, że tylko konsumentów obciążają sprzeczne z prawem działania banków. W takiej sytuacji tylko klienci instytucji finansowych ponoszą konsekwencje, a bank nie ponosi żadnych, wręcz czerpie korzyści, mimo że stosował postanowienia abuzywne. Jest to ewidentne niezgodne z postanowieniami dyrektywy 93/13 dotyczącej nieuczciwych warunków umownych„– podsumowuje Prezes Niechciał.

 

Z pewnością zainteresuje Cię moja krótka refleksja na temat wyroku TSUE z 03.10.2019 r. Co oznacza dla kredytobiorców? Sprawdź tutaj >> LINK

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (22) 622 52 13e-mail: grzegorz.podlasiewicz@adwokatura.pl

Banki zniechęcają klientów! Ich działania polegają na opornym wydawaniu dokumentów dotyczących umów kredytowych i na podnoszeniu opłat za ich wydawanie. Trzeba na nie czekać nawet do 6 miesięcy i często ponosić wysokie opłaty! W tej sytuacji nie spodziewałbym się propozycji ugodowych ze strony banków. Dla nich bardziej korzystne jest obracanie środkami aż do prawomocnego wyroku. W tym momencie niestety, to perspektywa już 3-4 lat.

Obecnie Banki skupiają się na zniechęcaniu klientów do kierowania spraw do sądów. Tam bowiem coraz częściej przegrywają. A każdy kredytobiorca, który rezygnuje z dochodzenia swoich roszczeń, to oczywiście dla Banków czysty zysk.

Jeden z banków potrafił zażądać za komplet takiej dokumentacji to ponad 1500 złotych, natomiast standardowo powinna być to kwota nie większa niż 200-500 zł.

Na pewno zainteresuje Cię ostatni wpis dotyczący roszczenia o bezumownym korzystaniu z kapitału>> LINK

Banki nie mogą odmówić wydania zaświadczenia o stanie kredytu

O ile opóźnienia w wydawaniu dokumentów mogą wynikać ze zwiększonego zainteresowania kredytobiorców, tak pozostałe działania mają charakter w pełni świadomy i służą utrudnianiu dochodzenia roszczeń. Banki nie mogą odmówić wydania zaświadczenia o stanie kredytu.

W przypadku oczekiwania powyżej miesiąca proponuję złożyć oficjalną reklamację. Możemy to zrobić osobiście, pisemnie lub poprzez system bankowości elektronicznej. Wcześniej należny sprawdzić czy nasza reklamacja została umieszczona w systemie.

W sytuacji gdyby jednak Bank nadal nie przedstawił swojej odpowiedzi na reklamację, moim zdaniem, należy zwrócić się z pismem – skargą do Komisji Nadzoru Bankowego.

Skala problemu

Ponadto trzeba podkreślić rozmiar problemu. W sądach jest obecnie ok. 25 tysięcy spraw wniesionych w ostatnich 4 latach. Pozwolę sobie ponadto przypuszczać, że w najbliższej przyszłości liczba spraw frankowych w sądach będzie nadal rosnąć. Rząd nie będzie szczególnie aktywny ws. Frankowiczów.`

Aktywnych kredytów pozostaje ponad 450 tysięcy. Natomiast spłaconych, a więc tych, z którymi również można iść do sądu, jest dalsze ok. 300 tysięcy. Jak pokazują powyższe statystyki, skala jest ogromna. Banki walczą więc  o każdego klienta i dopuszczają się różnego rodzaju przemyślnych działań zniechęcających.

Rozwiązanie problemu i wyrok w sprawie V ACa 567/18

Tak wielka ilość kredytów wymaga przyspieszenia rozpatrywania spraw ślimaczących się w sądach. Rozwiązaniem powyższego problemu jest rozstrzyganie sprawy na pierwszej rozprawie. Może do tego dojść, jeśli sąd zdecyduje się wydać wyrok wyłącznie w oparciu o przedstawione przez stronę dokumenty. Często już w ten sposób można ocenić, czy znajdujące się w umowie postanowienia są niedozwolone oraz czy można dokonać  jej nieważności.

Jeśli umowa jest nieważna, to nie ma przecież potrzeby powoływania biegłego, bowiem kwoty, o zwrocie których rozstrzyga sąd, wynikają bezpośrednio z dokumentów.

Istotnym i napawającym nadzieją jest wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 23 października 2019 r. w sprawie V ACa 567/18. Sąd uznał  bowiem, że umowa jest nieważna, a zatem nie ma potrzeby korzystania z biegłego. Jednak rozstrzyganie sporów na pierwszej rozprawie jest póki co rozwiązaniem bardzo rzadko stosowanym przez sądy. Wynika to z obaw przed późniejszym zarzutem apelacyjnym nierozpoznania istoty sprawy co zdarza się jedynie u sędziów nie będących pewnych swoich rozstrzygnięć.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (22) 622 52 13e-mail: grzegorz.podlasiewicz@adwokatura.pl

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w dniu 3.10.2019 r. wydał korzystny wyrok dla „frankowiczów”. Banki zaczęły zastanawiać się jak tu spowolnić procesy stwierdzające nieważność toksycznych umów kredytowych denominowanych do franka szwajcarskiego. Wymyślono więc w przypadku unieważnienia umowy kredytowej roszczenie o bezumowne korzystanie z kapitału.

O sprawie przeczytasz tutaj >>> LINK

Co to oznacza w praktyce?

Oznacza to, że kredytobiorca będzie musiał zwrócić bankowi wypłaconą mu w złotówkach kwotę kredytu. Natomiast bank będzie musiał zwrócić kredytobiorcy wszystkie kwoty wpłacone przez niego w toku realizacji umowy. Dotyczy to wszystkich kwot wpłaconych tytułem rat i odsetek, ubezpieczenia, a także prowizji i innych opłat.

Związek Banków Polskich natomiast sugeruje, że w przypadku unieważnienia umowy kredytu roszczenie banku mogłoby przewyższać stan zobowiązań, który istniałby przy utrzymaniu umowy w mocy. Sektor bankowy wskazał na możliwość formułowania takich roszczeń. Nie wskazał jednak, zarówno podstawy prawnej, jak i sposobu wyliczenia potencjalnych kwot. Można rzecz, że to na tyle straszenia.

Co chce osiągnąć bank?

Moim zdaniem, jeżeli sąd stwierdza nieważność umów kredytowych to umów tych po prostu nie ma. To tak jakby złodzieja nagradzać za to, że kogoś okradł. Bez wątpienia działanie banku zmierza do wywołania efektu zniechęcenia kredytobiorców przed dochodzeniem swoich roszczeń na drodze sądowej.

Proponowane rozwiązanie jest sprzeczne również z wyrokiem TSUE opartym na dyrektywie 93/13, której celem  jest ochrona rynku, konsumentów i uczciwych przedsiębiorców przed nieuczciwymi  przedsiębiorcami. Jednym z podstawowych motywów dyrektywy jest „odstraszanie” przedsiębiorców od stosowania klauzul abuzywnych, a także zapewnienie odpowiedniego poziomu ochrony konsumentów.

Abstrahując od powyższego na marginesie należy wskazać, że roszczenia przedsiębiorców, a takim jest bank przedawniają się z upływem trzech lat.  Podobnego zdania był Sąd Najwyższy, w wyroku z 24 kwietnia 2003 r., sygn. akt I CKN 316/01 

Podsumowując, o wynagradzaniu banków za stosowanie klauzul abuzywnych nie może być mowy.

Ponadto stoję na stanowisku, że skoro konsument również dokonywał wpłat poszczególnych rat kredytów, to posiadałby podobne roszczenie wobec banku!

Więc nie ma się czego bać tylko rozpocząć walkę o swoje z bankiem.

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (22) 622 52 13e-mail: grzegorz.podlasiewicz@adwokatura.pl

Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku w sprawie z powództwa banku przeciwko kredytobiorcy. Przekazał ją do ponownego rozpoznania, głównie ze względu na konieczność uwzględnienia dotychczasowego orzecznictwa, w tym orzeczenia TSUE.

O sprawie przeczytasz tutaj >>> LINK
bank w sprawie frankowiczów

To napawające radością i nadzieją orzeczenie Sądu Najwyższego nakazuje przypuszczać, że utrwala się jednolita linia orzecznicza w sprawach frankowych w Polsce, której tak brakuje.

Z przykrością jednak stwierdzam, że brak jednolitości orzecznictwa w sprawach frankowych prowadzi do wielkiego rozgardiaszu w orzecznictwie. Oczywiście to woda na młyn dla Banków, które pasożytują na takim bałaganie.

Sprawa do ponownego rozpoznania

Tym bardziej cieszy mnie to orzeczenie, że Sąd Najwyższy zaznaczył, iż przekazuje sprawę Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania. Głównie ze względu na konieczność uwzględnienia dotychczasowego orzecznictwa. W tym orzeczeń TSUE, w szczególności wyrok z 3 października 2019 C -260 /18. Sąd Najwyższy wskazał, że przy ponownym rozpoznaniu sąd drugiej instancji ma wziąć pod uwagę możliwość utrzymania w mocy zawartej umowy kredytu z jednoczesnym wyeliminowaniem z niej klauzul waloryzacyjnych jako niedozwolonych, abuzywnych postanowień umownych. W mojej ocenie może to wiązać się z uznaniem kredytu otrzymanego w złotych polskich, a nie we frankach z jednoczesnym przyjęciem oprocentowania określonego w umowie tj. stopy LIBOR – jak napisano w komunikacie Sądu Najwyższego.

Kamuflaż rzeczywistej intencji

Według Sądu, bank kredytujący umieścił kwotę kredytu w CHF, wobec całej pozostałej treści umowy i jej załączników, co jest „tylko niezasługującym na ochronę kamuflażem rzeczywistej intencji”.

W rzeczywistości taka interpretacja Sądu Najwyższego dopuszcza więc możliwość „odwfrankowienia” nawet kredytu denominowanego. Przypominam, że wyrok Trybunału TSUE dotyczył kredytu indeksowanego.

***

Zobacz też Frankowicze wygrywają

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (22) 622 52 13e-mail: grzegorz.podlasiewicz@adwokatura.pl

Miesiąc temu  TSUE wydał wyrok w sprawie polskiej, dotyczącej kredytu frankowego. Czy to już właściwy moment by inni kredytobiorcy zawalczyli o swoje prawa konsumenckie?

Decydując się na wniesienie do sądu sprawy przeciwko bankowi w związku z zawartą umową „frankową” musimy zadać sobie pytanie. Co możemy osiągnąć i jaki może być skutek procesu (w przypadku jego wygrania)?

Odpowiedzi mogą być zasadniczo dwie. Pierwszym skutkiem orzeczenia sądu może być wyłączenie zastosowania klauzul indeksacyjnych i – w konsekwencji – faktyczne przekształcenie kredytu w złotówkowy. Drugi skutek to stwierdzenie nieważności umowy.

Z punktu widzenia kredytobiorcy niekiedy korzystniejsze może być pierwsze rozwiązanie. Przepis art. 385 1 § 2 k.c. stanowi, że jeżeli postanowienia umowy zostaną uznane za niedozwolone, to nie wiążą stron, a tym samym strony są związane umową jedynie w pozostałym zakresie.

Sądy orzekające w sprawach frankowych (te bardziej „odważne”) jeszcze przed październikowym wyrokiem TSUE w sprawie państwa Dziubaków, stwierdzały jednoznacznie. Skutkiem uznania za niedozwolone postanowień umownych dotyczących zasad ustalania kursów walut jest konieczność ich pominięcia przy ustalaniu treści stosunku prawnego wiążącego konsumenta. Postanowienia takie przestają wiązać już w chwili zawarcia umowy.

Oznacza to, że nie stanowią elementu treści stosunku prawnego. Nie mogą być uwzględniane przy rozpoznawaniu spraw związanych z jego realizacją.

Niekiedy jednak warto rozważyć żądanie unieważnienia całej umowy. Dotyczy to sytuacji, kiedy wartość spłaty dokonanej przez kredytobiorcę przekracza lub zbliża się do wartości pożyczonego od banku kapitału. W takiej sytuacji, po dokonaniu rozliczenia, może się nawet okazać, że kredytobiorca de facto spłacił już kredyt. Takie roszczenie także znajduje uzasadnienie w świetle przepisów prawa, przy czym sądy podkreślają, że jest ono dopuszczalne tylko wtedy, gdy nie wiąże się to ze szkodą dla konsumenta i nie narusza jego interesu ekonomicznego. Oznacza to, że to kredytobiorca zdecyduje czy chce unieważnić swój kredyt czy „odfrankowić”.

Jak wyliczyć swoje roszczenie wobec Banku?  

Wartość dochodzonego roszczenia tzw. wartość przedmiotu sporu jest konieczne, by sąd mógł rozpoznawać sprawę.

W przypadku gdy domagamy się unieważnienia umowy, wysokość roszczenia stanowi sumę dotychczas uiszczonych rat kredytowych wraz z wszystkimi prowizjami, ubezpieczeniem niskiego wkładu własnego i wszystkimi innymi opłatami uiszczonymi przez kredytobiorcę w związku z umową.

W przypadku gdy domagamy się „odfrankowienia” umowy, kwotę roszczenia stanowi suma nadpłat poczynionych przez kredytobiorcę w spłacie poszczególnych rat kapitałowo odsetkowych a powstałych w związku z indeksowaniem rat kredytu jak również salda zadłużenia do kursu CHF.

Z  punktu widzenia konsumenta, żądanie unieważnienia czy też odfrankowienia kredytu po wyroku TSUE będzie na pewno mniej ryzykowne niż było zanim ten wyrok zapadł.

Sądy powszechne (Sądy Rejonowe lub Okręgowe) będą musiały z rozwagą podejmować orzeczenia opierając je o niedawne orzeczenie TSUE.  Zapewne coraz częściej orzekać będą w sprawach kredytów indeksowanych/waloryzowanych i denominowanych w walucie CHF. Frankowicze od kilku lat walczą o swoje prawa w sądach, ale już widać, że odwaga frankowiczów po wyroku TSUE wzrosła.

Jednak możliwe jest przegranie takiej sprawy. Jak to możliwe?

Można już było przeczytać o kilku takich wyrokach. Trudno jednak się do tego odnieść. Nie znam materiałów, na których wyroki oparły sądy, nie znam też ich uzasadnień. Bardzo ważne jest jednak poprawne sformułowanie pozwu, sąd jest bowiem nim związany, to źle sformułowany pozew może być przyczyną tych problemów.

Jak więc zacząć, jeśli zdecydujemy się na walkę z bankiem ?

Po pierwsze, należy zajrzeć do swojej umowy kredytowej, to z niej wyczytamy czy nasz kredyt jest indeksowany (udzielony w PLN i tak też wypłacony, ale indeksowany do waluty CHF) czy denominowany (udzielony w CHF ale wypłacony w PLN). Tam mogą znajdować się niedozwolone klauzule.

Następnie należy zwrócić się do banku o wydanie zestawienia spłat wszystkich rat kredytowych, które do tej pory zapłaciliśmy. Zestawienie musi być dokładne i uwzględniać  przerwy w spłacie kredytu spowodowane np. „wakacjami kredytowymi” lub innymi zdarzeniami. Bank ma 30 dni na realizację naszego wniosku. Za sporządzenie „harmonogramu” bank pobierze opłatę.

Kiedy już będziemy mieć zestawienie naszych wpłat, liczymy. Liczymy co nam się bardziej opłaca, odfrankowienie czy unieważnienie umowy. Jeśli z naszej analizy treści umowy z bankiem wynika, że możliwe jest też  unieważnienie kredytu, to wtedy nasze wyliczenie pozwoli nam zdecydować czy tego chcemy. Jeśli bowiem musielibyśmy zbyt duża kwotę oddać bankowi, może się okazać, że to jednak odfrankowienie będzie tym rozstrzygnięciem, które będzie nas satysfakcjonować i wtedy tak orzeknie sąd.

***

Zobacz też, co zrobi sąd, kiedy wniesiesz sprawę przeciwko sądowi >>

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (22) 622 52 13e-mail: grzegorz.podlasiewicz@adwokatura.pl